sobota, 9 listopada 2013

Blissful Bath: Reita x Kai

Paring: Reita x Kai
Ostrzeżenia: Scena erotyczna 
 Od autora: Konbanwa moi drodzy! Ostatnio przeglądając moje zbiory na dysku natknęłam się na to cuś, co teraz wstawiam tu. Nie jestem do końca pewna czy drodzy fani Gazetto nie zabiją za przedstawienia Kaia i Reity w tak okropny sposób. Naprawdę przeprasza... sądzę, że pisząc to zapewne byłam na wpół przytomna. Gomen. 



***

Błoga cisza i spokój. Te dwie rzeczy kocham najbardziej. Właśnie w tej chwili się nimi delektuję. Och, tak mi dobrze gdy nie muszę słuchać stałego jazgotu tej irytującej czwórki. Jezu, ciągle tylko ,,Kai on mnie uderzył’’, ,,Kai jestem głodny’’, ,,Kai pożycz mi kasy’’… Ach te uroki posiadania zespołu. Wszyscy dziś gdzieś wybyli, więc nie będą mi przesiadywać w pokoju, i drzeć się na cały hotel. Właściwie czemu wybrali akurat mój pokój na miejsce swoich schadzek i kumplowskich pogawędek? Przecież wszyscy mamy takie same apartamenty, a oni akurat lgną do mojego. Czemu sobie nie pójdą do Uruhy, albo Reity? Przecież u nich jest tak samo jak u mnie. 
Nienawidzę tras koncertowych, bo musimy mieszkać w tym samym miejscu, co kończy się spaniem w jednym łóżku, dzikimi okrzykami i nie wiadomo czym jeszcze. Nadal pamiętam jak któregoś razu obudziłem się rano i niespodzianka! W moje ramie kto był wtulony? Domyślcie się! Tak właśnie chodzi mi o tą malutką blondyneczkę, co śpiewa na wokalu! Mało tego, zostałem wyśmiany i poniżony przez resztę, która jak zawsze bez pukania wlazła do pokoju. Jak to było? Pamiętam – ,,Zakochana para Kai i Ruki’’. Śpiewali to chyba przez tydzień. Psychika mi już powoli siada, kiedy słyszę ich inteligentne rozmowy i suche żarty. No ale, żeby nie było i tak ich kocham, za to, że są.
– Kaaaaai! Wróciliśmy! Nudziło ci się bez nas? – usłyszałem krzyk Reity i aż mnie coś wzięło. Obiecali mi, że pójdą gdzieś do jakiegoś tam parku rozrywki na cały dzień, a oni tymczasem wracają po pół godzinnej nieobecności? Powybijam ich!
– Kąpie się! Proszę was niczego nie zniszczcie dopóki nie wyjdę – odkrzyknąłem i nadal spokojnie leżałem w wannie otulony pianą. Wdech i wydech, wdech i wydech… Oni zaraz sobie, pójdą, tak…? Nie będą przecież ci tu siedzieć przez cały czas, też maja swoje życie. Chyba mają… Usłyszałem kroki. Spanikowany zanurzyłem ciało pod wodę i czekałem. Nagle ucichły i otworzyły się drzwi, których nie zamykałem, bo po co? W końcu BYŁEM sam. Spojrzałem w tamtą stronę i normalnie coś się we mnie zagotowało. Wszyscy naraz wpieprzyli mi do łazienki i usiedli na dywanie, pod ścianą, a Reita perfidnie na krawędzi wanny. Cali ociekali wodą, a ich makijaże całkowicie się rozmazały. Wyglądali jak klauni. Nie, no chociaż raz zrobiło mi się wesoło gdy uczynili coś czego nie powinni.
– Czego się chichrasz debilu? Nie nasz wina, że zaczął padać deszcz! – warkną Aoi i posłał mi zabójcze spojrzenie, co wywołało u mnie tylko większą falę śmiechu.
– P-po coście wleźli mi do łazienki… kiedy się kąpie? – spytałem nadal nie mogąc powstrzymać chichotu. Jezu, trzeba ich było wtedy widzieć, że ja nie miałem aparatu.
– Dlatego że, w twoim apartamencie jest okropnie zimno, a tu akurat jest dużo pary i można się ogrzać -odpowiedział Uruha spuszczając głowę w dół.
– No i paczaj co narobiłeś, przez ciebie Uruś jest smutny! – Ruki podszedł do niego i objął szepcząc do ucha ,,On nie chciał, to przez to, że jest zazdrosny o to, że ty masz ładniejsze uda, i tyle. Nie przejmuj się nim’’ Zazdrosny? Ja? No może tak troszeczkę, ale nikomu nie mówcie. Po chwili ciszy w pomieszczeniu rozbrzmiał cichy dziewczęcy głosik Kou ,, Kaii jest zły na mnie, bo ma kompleksy?’’, na co Takanori mu odrzekł ,,Właśnie tak, musisz mu to wybaczyć, nie możne znieść myśli, że jesteś ładniejszy od niego’’ i kolejna odpowiedź Uruhy ,,Czyli Yutaka jest nie miły bo jest pasztetem?’’, na co tylko blondyn pokręcił potakująco głową, a Aoi i Reita wybuchli takim samym śmiechem co ja przed momentem.
– Zamknijcie się! Jestem sto razy ładniejszy od was wszystkich razem wziętych – urażony zrobiłem naburmuszoną minę i ochlapałem wodą Akirę, który siedział najbliżej, sprawiając, że bardziej przemókł.
– Co ty wyprawiasz?! Nie zachowuj się jak pięciolatek! – również wsadził rękę do gorącej wody i poruszył nią w taki sposób, że moje dotąd suche włosy całkowicie zamokły. Oczywiście nie dałem się tak łatwo, ponownie chłapnąłem w niego wodą, co zapoczątkowało wielką bitwę. Bryzgaliśmy się nawzajem, a przy okazji również Aoiego który siedział nie wiele dalej.
– Stop! Uspokójcie się dzieciaczki, bo zaraz wujek Yuu da wam klapsa! – wykrzykną i zrobił groźną minę, która chyba trochę wystraszyła Reia, ale nie mnie. Złapałem go za rękę i sprawiłem, że z głośnym pluskiem wpadł do wanny, w ubraniach. Wiem, że ja tam siedziałem nagi, ale nie ważne, trzeba było zobaczyć jego minę, kiedy nie dość, że ocierał się o moje obnażone ciało, rękami i nogami to jeszcze jego opaska rozwiązała się i spadła mu z nosa. Od razu ukrył twarz w dłonie i nawet nie zamierzał się poruszyć.
– Och, Rei, jesteś między przyjaciółmi, daj sobie spokój z tym maskowaniem niedoskonałości, to głupie – Ruki przewrócił oczami i podszedł do niego kucając przy wannie. Pogłaskał go po policzku i powolutku zaczął odrywać jego dłonie od twarzy.
– ReiRei zobacz Kai jest jednym chodzącym kompleksem, ale nie zasłanie swojego ciała jakąś tam szmatką – Uruha uśmiechną się i puścił do mnie oczko.
– Ja tu nadal jestem do cholery! Może wszyscy tu podejdziecie i zaczniecie pocieszać Akirę, co? Nie krępujcie się, proszę bardzo – ironicznie rzuciłem, ale oni chyba naprawdę nie zrozumieli aluzji, bo zaraz dokoła mnie, a właściwie blondyna stanęli wszyscy trzej.
 - Reiciu nie musisz ukrywać tego jaki jesteś naprawdę. Pokaż nosek – wyszeptał Kou i podrapał go za uchem, on jednak tylko przecząco pokręcił głową i zamkną oczy.
 - Panie Suzuki, niech pan przestanie. Jest pan taki twardy i w ogóle, a teraz co? Przez jeden szczegół pan się rozpłacze? To niedopuszczalne – Ruki próbował naśladować głos jakiegoś dziennikarza, a może psychologa? Nie wiem i naprawdę mnie to nie interesuję.
– Reiciuchu nie wstydź się nas, pacz Kai siedzi sobie zupełnie nagi w wannie, i to jeszcze z tobą miedzy nogami, ale nic nie mówi. Nawet nie ma jednego rumieńca na twarzy, a ty cały zaszedłeś pąsowym kolorkiem, chcesz być gorszy od tego zboczeńca? – Aoi też dał coś od siebie, a ja tylko chlapnąłem go wodą, na co on posłał mi tak okropne spojrzenie, że aż się wystraszyłem zupełnie jak wcześniej Akira.
– Czuje się odrzucony – powiedziałem a wszyscy trzej, czterej bo jeszcze Rei spojrzeli na mnie jak na Ufo.
– O co ci chodzi? – spytał Uruha
– Już wy dobrze wiecie o co! Mnie to nikt nie drapie za uszkiem i nie wspiera. Jesteście dla mnie nie mili i wszystkie sprawy które mnie dotyczą są wam obojętne. Jestem kategorycznie i nie odwracalnie fochnięty! – powiedziałem, a po chwil wszyscy, oprócz Reia rzecz jasna, podbiegli do mnie od tyłu i zaczęli masowa mi place, drapać za uchem i tak dalej.
– Czy Kai czegoś potrzebuję? Może trochę czułości? – spytał słodziutko Aoi
– Kaiu, kochanie, może napiłbyś się troszeczkę herbatki? Mogę ci przygotować, i jeszcze przy okazji upiec jakieś ciasto, albo coś – Uruha wyszeptał mi do ucha.
– Słodziaku czy chciałbyś coś zjeść? Mogę zamówić romantyczną kolacje, to zjemy ja sobie we dwójkę. Wiem, że ostatnio jesteś strasznie samotny – Ruki objął mnie za szyję wtulając się w moje mokre włosy.
– Nie słuchaj ich Kaieczku, ty wolisz zostać w tej wannie razem ze mną, prawda? – Reita cicho się odezwał i spojrzał na mnie, odkrywając swój nos. Nigdy nie rozumiałem na co mu ta cała opaska, czy tam nie wiem co to. Jego nosek jest bardzo ładny i dodaje mu uroku, sprawiając, że z wyglądu staję się empatyczny i uczuciowy.
– Właśnie chłopaki spadajcie, ja tu mam ważne rzeczy do omówienia razem z Akirą – powiedziałem ponownie ironicznie, ale te niewydarzone istoty nadal nie łapały aluzji, tylko zagwizdały i posłusznie wyszły z łazienki. Od kiedy oni robią to co im karze  No po prostu idealnie! Sam na sam w jednej wannie z Reitą! Szczyt marzeń! Spojrzałem na chłopaka i wiecie co robił? On się do cholery rozbierał! Zdjął bluzkę, i rzucił ją jak gdyby nigdy nic na podłogę.
– Ten, no… Reiciu co ty wyprawiasz? – spytałem nie wiedząc jak zareagować na to co robił.
– No ja się rozbieram, nie będę się kąpał w ubraniach, no nie? – odpowiedział spokojnie, zsuwając z nóg spodnie, również rzucając je gdzieś daleko.
– Kąpać się? Ale, że niby ze mną w tej wannie? Razem? – zarumieniłem się, a moje ciało przeszedł dreszcz. On mi zaczął masować nogi! Rozumiecie to? Nogi! Moje piękne zgrabniutkie nóżki należą tylko do mnie, a on je tak bezczelnie obmacywał! A wiecie co jest najgorsze? Mnie to podnieca... 
– Kaiu kochanie, od stresuj się troszeczkę. Musisz naprawdę ciężko pracować, skoro wszystko cie tak irytuje i w ogóle… Mam pomysł na coś co na sto procent pozwoli ci zapomnieć o pracy – wyszeptał ściągając z siebie bokserki. Boże on jest już całkiem nagi! Co robić…?
– Nie, nie, nie! Wydaje ci się, jestem zrelaksowany i wyluzowany – skłamałem i nerwowo zachichotałem.
– Kłamiesz! Widzę to w twoich oczach, chociaż masz bezczelnie założone soczewki, nie wiadomo po jakiego grzyba, skoro nikt cie nie ogląda – powiedział i zmienił pozycje w taki sposób, że leżał na mojej piersi, całym swoim ciężarem.
– Patrz banieczka – powiedziałem coś zupełnie nie na temat, wskazując na okrągłą kulę przemieszczającą się w powietrzu. Nie to żebym zachwycał się jakaś tam bańką, tylko po prostu chciałem jakimś sposobem odwrócić jego uwagę.
– Jaka on ładna! Zupełnie jak ty – wyszeptał mi do ucha i polizał je.
– ReiRei nie podoba mi się to co robisz –odparłem wstydząc się tego, iż to mi się tak właściwie podobało.
– Nie baw się w Rukiego który ciągle kłamie, przecież widzę, że to cie pociąga, mam na to namacalne dowody – zachichotał i musną ręką moją męskość. Hej, to nawet przyjemne uczucie, zwłaszcza, że Akira ma bardzo delikatnie dłonie. Ciekawe ile opakowań kremu dziennie zużywa…
– Reiku jesteś dziś jakiś niezbyt Reitowy… – wyszeptałem i szarpnąłem go za kosmyk włosów w prawą i lewą stronę.
– No bo ja z tej perspektywy zawsze jestem inny – odpowiedział i zacisnął ręce na moim członku, w taki sposób, że jęknąłem. Dobra nie trzeba panikować, to tylko Reita, tak? On ani trochę nie zna się na takich rzeczach jak seks, co nie? Przecież mi nic nie zrobi, to tylko taki chłopczyk z ADHD… Tak? Jedyne na co będzie go stać to dokładnie obmacanie mnie i tyle…
– Ja sobie chyba już pójdę, woda robi się zimna… – ledwo co mogłem wydobyć z siebie jakikolwiek głos, kiedy ten perwers zaczął masować moje krocze i wszystko co się tam znajduje.
– Nie uciekaj mi teraz, zobacz wystarczy tylko trochę dopuścić ciepłej i już. Żadna filozofia, prawda?
– Tak… ale jest już późno, a ja muszę ten no… Wiesz? Zrobić tą rzecz o której nie mogę ci powiedzieć, bo to tajemnica – próbowałem znaleźć jakąś wymówkę po to aby móc się mu wywinąć.
– Kochanie coś nagle zrobił się taki zawstydzony? – spytał nadal robiąc mi masaż. Kurde, czemu on jest tak strasznie natarczywy? No, wiecie podoba mi się, że mnie tak pieści i w ogóle, zwłaszcza, że ostatnio nie mam czasu na takie rzeczy, ale to jednak chłopak. Broń boże nie jestem jakimś homofobem, czy czymś w ten deseń, po prostu to dla mnie nowe doznanie, i jest nad wyraz przyjemne. Sam się sobie dziwię…
– Rei podoba mi się jak tak mi robisz… – powiedziałem tak żeby już go nie okłamywać. No właściwie to po co to robić skoro on i tak już o tym wie? Niech go szlag trafi! Jak można tak bez pytania zacząć mnie podniecać? To strasznie nie wyobrażalny błąd z jego strony! No i teraz każdy wie jak to się musi skończyć…
– Mówisz mi to bo chcesz żebym lepiej się poczuł? O to ci chodzi? – wzdrygną się i na chwileczkę przestał mnie dotykać. Boże, nawet nie można nic powiedzieć, bo już będzie wnikać w szczegóły. Wkurzający typ człowieka, który nie wie czego właściwie chce…
– Nie, mówię to bo to prawda Reiciu. Nie przejmuj się, naprawdę mi dobrze – odpowiedziałem i podrapałem go za uchem, tak jak robił to Kou. Jejciu! Jakie to urocze, on zamruczał! Podoba mi się…
– Wiesz, może byśmy troszeczkę się potegowali… Łapiesz o co mi chodzi…? – zarumienił się i szybko zamrugał. Odpowiedziałbym mu wyczerpująco i ze wszystkimi za i przeciw, ale w tym momencie stać mnie jedyne na krótkie ,,tak’’ i uśmiech.
– Gomen Kai, poczekaj minutkę – powiedział i odwrócił głowę w kierunku drzwi – Chłopaki! – krzyknął donośnie i pech chciał, że akurat prosto do mojego lewe ucho.
– Czego chcesz? – odkrzykną Aoi.
– Niech któryś mi tu przyjdzie poda żel, bo ja nie mogę się chwilowo ruszyć! – jakiż on szczery do bólu. Mógłby sam wstać i wziąć ten głupi żel, ale nie! On woli żeby ktoś mu go podał, mimo tego, że w tej chwili we dwoje sobie siedzimy w wannie i się pieścimy. Geniusz!
– Ja tam na pewno nie wejdę! Uruha to zrobi – oznajmił Aoi i chyba się zaśmiał, ale nie jestem tego pewny.
– A czemu ja, a nie Ruki? On przecież lubi patrzeć na takie rzeczy! – odezwał się Kou .
– Wybaczcie, ale ja się chyba wykrwawię jak tam wejdę, więc proszę cię Uruś, nic nie sugeruj – Taka odrzekł jakby nieco zniesmaczony.
– Boże! Niech którykolwiek tu przyjdzie, bo zaraz tam do was wstanę! – zniecierpliwiony Rei zrobił minę typu ,,Nie zadzierajcie ze mną’’ .
– A przyjdziesz tu w ubraniach, czy bez? Bo nie wiem czy mam wyjmować mój aparat, fani lubią takie zdjęcia, bardziej niż te z odkrytymi udami Uruhy! – Yuu teraz już na pewno się zaśmiał, a wtórował mu Kou.
– Weź! Naszym fanom wypaliłoby oczy! Kto by chciał oglądać takie coś! – nadal rozbawiony szatyn zaczął prowadzić konwersacje na ten temat razem z Aoim.
– Haha, masz rację, tylko skąd ty to wiesz, co? Jest coś o czym nie wiemy?
– No ba! Czasem lubię po podglądać różnych ludzi w pewnych sytuacjach, więc wiem to i owo.
– Nie no ja was zaraz zamorduję! Natychmiast któryś ma mi podać ten żel! – zdenerwowany Rei wyglądał tak pociągająco, że, aż cały zadrżałem.
– Na co ci żel skoro masz wodę? Głupi Reita! – Uruha chyba już się musiał tam ze śmiechu turlać po podłodze. Szczerze to ja też zachichotałem widząc to jaki Akira jest poważny, a jednocześnie podniecony i rumiany. Piękny widok.
– Dobra, nie chcą podać mi żelu, niech nie podają. Poradzę sobie bez niego! Tylko musisz ze mną współpracować, bo inaczej będzie bolało, a masochistą to ty raczej nie jesteś. – Rei pogłaskał mnie po klatce piersiowej, delikatnie drażniąc sutki. Jest mi tak rozkosznie i dobrze.
– To co Reiciaku? Możemy już, czy będziesz nadal zwlekał? – spytałem nieco zniecierpliwiony tym jak się ze mną bawi. To takie bestialskie zachowanie! Moje potrzeby są ważniejsze niż jakiś tam głupi żel!
– Kaiu mam nadzieje, że jesteś odporny na wszelaki ból, bo nie zamierzam być delikatny, wybacz mi – oznajmił i otarł swoją ręką o moje pośladki. Widać, że mówił poważnie o czym świadczył jego kamienny wyraz twarzy. Ja się nie martwię to tylko Rei, on nie może być jakoś specjalnie brutalny… Poczułem jak wsuną we mnie palec. Uch, przyjemnie mi, nie rozumiem tego, przecież to jest chłopak taki jak ja, jednakże czerpię rozkosz z tego co mi robi. Bardzo dziwne uczucie… Drugi palce we mnie sprawił, że zajęczałem i odchyliłem głowę w tył. Tak trochę tym razem zabolało, ale przecież to normalne, prawda? A może to tylko ze mną jest coś nie tak?
– Wszystko tam u ciebie dobrze? – spytał troskliwie, a ja tylko potrząsnąłem przytakująco głową i dalej rozpływałem się w tej jakże niebiańskiej pieszczocie. Tak to potrafi chyba tylko Rei. Spojrzałem na niego, naprawdę stara się mnie zadowolić. Jejku, jak ja mogę się tak nie angażować, przecież to nie dopuszczalne! Trzeba to zmienić zanim nie jest jeszcze za późno. Delikatnie zacząłem go muskać opuszkami palców po podbrzuszu. Tak ślicznie wzdychał. Wsadził we mnie trzeci palec i bardzo ostrożnie poruszył nimi wszystkimi. To ma być ta jego brutalność? Ja jednak czuję więcej wspaniałości niż cierpienia. Jak to jest dla niego bolesne, to co ma sprawić mi słodycz? Już się po prostu nie mogę doczekać. Wziąłem do ręki jego męskość i subtelnie pocierałem ją dłonią. Tak, tak wiem, że to może wydać się zboczone i nie do przyjęcia, ale cóż… Ja nie narzekam.
– Odwrócisz się? – zadał pytanie, a ja tylko spojrzałem na niego z wyrazem twarzy w stylu ,,debilu ciekawe jak skoro jesteśmy w wannie pełnej wody…’’Nie zapominajmy, że ja nie potrafię oddychać pod wodą tak długo jak on.
– Oj, no wiem, że jesteśmy w wodzie, ale czy nie mógłbyś chociaż spróbować? To nic trudnego wystarczy tylko być myśli, że powietrze jest nam nie potrzebne.
– Na pewno! Jeszcze czego? Nie jestem samobójcą – zaparłem się i ani myślałem ustąpić, to jest do cholery mój apartament i to JA będę mówić na co mam ochotę i kiedy mam na to ochotę, a w tej chwili mam chęć na seks od przodu z Reitą! I tak ma być!
– No jak tam sobie już chcesz, jednak ja wolałbym abyś się odwrócił – pokiwałem tylko odmownie głową i już miałem coś powiedzieć, ale nie zdążyłem, bo wiecie co ten dureń zrobił? Bez uprzedzenia wszedł we mnie i nawet nic wcześniej nie powiedział! To jest już naprawdę chamskie, mógłby chociaż powiedzieć ,,Kai teraz w ciebie wchodzę, więc bądź spokojny’’ , ale nie bo by go to za dużo kosztowało wysiłku. Żeby było śmieszne, to jeszcze się popłakałem, to znaczy nie jakoś obficie, jedynie kilka łez spłynęło mi po policzku, na szczęście ich nie widział, bo pewnie myślał, że to tylko woda, ale ja to wiedziałem i od razu się zarumieniłem bo jakby inaczej mogłoby być? Boże to jednak cholernie boli!
– Kaiu wytrzymaj, to tylko przejściowe – wyszeptał cicho i na powrót zaczął masować moją męskość, wbijając się przy tym we mnie głębiej. Kurde! Boli, boli, boli!
– Wyczucia troszkę, co?! Jeżeli sądzisz, że to teraz takie przyjemne, to zapraszam tu na dół! – zwróciłem mu uwagę, bo już naprawdę nie wytrzymywałem. Takie okropne uczucie, nie powinno istnieć. To zniewaga!
– No wybacz, ale ostrzegałem przecież, tak? – odpowiedział mi i wreszcie udało mu się wejść do końca, no naprawdę jest szybki… Ach ta moja ironia. Dobra, na chwilkę jest spoko. Spojrzał na mnie z uśmiechem i poruszył się wywołując u mnie fale okropnego bolesnego odczucia.
– Delikatniej, proszę cie – teraz to dopiero wstyd! Prosić kolegę, który lubi mnie kantować żeby był delikatny… Mało tego mówić mu to prosto w twarz. To jest naprawdę poniżające.
– Kaieczku to tylko przez chwilkę, zaraz zobaczysz – pogładził mnie po brzuszku i powolutku odchylił ciało do tyłu, poruszając się w moim wnętrzu. Nie wiem czemu, ale teraz to jest jakoś tak bardziej przyjemniej. Logika tego świata jest nie do ogarnięcia, w każdym razie przeze mnie. Jakim sposobem gdy to wszystko się zaczyna tak boli, ale potem to jest już całkiem miłe, nie rozumiem… Kolejny ruch tym razem bardziej gwałtowny sprawił, że jęknąłem przeciągle i zadrżałem. On się chyba wbił pod innym kątem i od razu jest lepiej. Lepiej? Mało powiedziane, jest rozkosznie! Poruszyłem biodrami z przyjemności i zamknąłem oczy. To co mnie wtedy przepełniało było takie obce i naprawdę sprawiało uciechę, takiego uczucia jeszcze nigdy dotąd nie doznałem, szczerze żałuję.
– ReiRei jesteś naprawdę kochany, że tak się dobrze mną zajmujesz –wyszeptałem i podniosłem rękę aby pogładzić jego rumiany policzek. W tej chwili jest naprawdę gorący, prawie parzy. Jego ruchy stały się płynne i z każdym obejmowała mnie coraz to większa fala ognia.
– Zawsze do usług – odrzekł i przygryzł dolną wargę, co wyglądało niezwykle uroczo. Bez tej opaski naprawdę wygląda całkowicie słodko, a zwłaszcza, że w tej chwili ma całe mokre włosy , więc opadały luźno na jego czoło, co dodawało więcej wdzięku jego osobie. Czemu ja nie mogę być taki ładniutki? Nikt mnie nigdy nie będzie chciał, jak czegoś z sobą nie zrobię…
– Reiciu jesteś piękny, wiesz o tym? – spytałem zataczając palcem na jego klatce piersiowej kółka, tak aby też się poczuł chociaż trochę tak dobrze jak ja.
– Dzięki, nie myślałem, że usłyszę to kiedyś od ciebie, to naprawdę miłe – pogładził mnie po włosach. Zadrżał, a mnie przeszedł dreszcz. Chyba jest już blisko, może by mu tak pomóc?
– Och Rei, tak! Wspaniale! Rób to mocniej! Czuję się jak w niebie – zacząłem wzdychać i jęczeć, po to aby podniecić go jeszcze bardziej.
– Matko boska chłopaki, możecie robić to do cholery ciszej? My tu próbujemy oglądać serial, a wy drzecie się na cały hotel! – usłyszałem głos zirytowanego Aoiego i zachichotałem.
– Jak wam się niepodobna to wypad z mojego pokoju! U siebie też macie telewizory – odkrzyknąłem mu, po czym specjalnie głośniej zajęczałem, tak aby ich wkurzyć. Tak wiem, debil zemnie.
– Kaiu, zaraz dojdę, mogę w tobie, prawda? – Akira spytał niewinnie, a ja zauroczony jego słodyczą pokiwałem głową na ,,tak’’ i przejechałem palcem po jego sutkach, tak aby również jęknął. I wiecie co? Zrobił to tak pięknie, że zawstydziłem się tym, iż ja tak nie potrafię. Zaczął poruszać się brutalnie i szybko, sprawiając, że cały czas kwiliłem domagając się więcej. Przy nim było mi tak niesamowicie dobrze i ciepło, zupełnie jak w domu rodzinnym. To jest niezwykłe doznanie, zwłaszcza, że mówię to ja – Kai pracoholik, który nie zwraca uwagi na takie rzeczy jak uczucia. Czy to jest…? Nie, nie to głupie, o czym jak w ogóle myślę. To nie możliwe… Jego głośny wrzask rozbrzmiał po pomieszczeniu obijając się o ściany i sprawiając, że Ruki, Uruha i Aoi wybuchli gromkim śmiechem, a mnie zrobiło się okropnie gorąco. Woda napłynęła mi do nosa sprawiając, że kichnąłem i odkaszlnąłem. Rei opadł na mnie bezwładnie i uśmiechną się.
– Wiesz co Kai? Jesteś strasznie ciasny – wyszeptał mi do ucha i przymkną powieki. Widać, że był wykończony, nie dziwię się. Naprawdę przyłożył się do tego co robił. Reita i Kai – nawet nieźle to brzmi, no ale cóż to tylko zabawa, nawet jeżeli bym coś do niego czuł to by mnie wyśmiał, tak jak reszta zespołu, no bo jak tak może być, że po jednym razie nagle szaleńczo pragnę zostać chłopakiem Akiry, to nie zbyt wiarygodne…
 - Dziękuje, że się mną zaopiekowałeś. Teraz ja zajmę się tobą – odpowiedziałem i przytuliłem na wpół przytomnego Reia. Prawie już zasypiał, więc nie mogę go tu tak zostawić, to by była najgłupsza rzecz jaką bym kiedykolwiek zrobił. Wyszedłem z wanny, oczywiście z Reiciakiem na rękach i zarzuciłem na niego jakiś ręcznik, a na siebie jakimś sposobem nałożyłem szlafrok. Jejciu on mi dosłownie zasną w ramionach, teraz nagle zrobił się taki bezbronny i zależny ode mnie. On po prostu emituję słodyczą i rozkoszą, jak taki mały kociaczek. Wyszedłem z zaparowanej łazienki i spojrzałem na chłopaków, którzy z uwagą oglądali coś w telewizji.
– Nie rób tego Minako! On cie nie kocha! – Ruki ze łzami w oczach krzykną w ekran, a Yuu i Kou uważnie przyglądali się wyświetlanym obrazom.
– Jak możesz ją tak ranić? Jesteś potworem Hikaru! – Uruha równie wzruszony tym co oglądali, pełnym nienawiści głosem skomentował zachowanie chyba jednego z bohaterów.
– To takie nieludzkie! Ona go kocha, ale on się nią tylko bawi! Takich ludzi powinno się powybijać – Aoi tak samo jak pozostali uważnie przyglądał się przebiegowi wydarzeń.
– Co oglądacie chłopcy? – spytałem, a oni tylko spojrzeli na mnie i powiedzieli abym był cicho. Nie, no po prostu zupełnie jakbym widział jakieś baby oglądające romansidła. Moi kochani koledzy, są tacy dojrzali…
– Dobra, a teraz gasimy telewizorek i idziemy spać – zwinąłem pilot ze stołu i wyłączyłem urządzenie, co spowodowało oburzenie chłopaków.
– Co ty odwalasz jest dopiero czternasta! Oddawaj mi to natychmiast! – wkurzony Uruha prawię się na mnie rzucił, a ja w porę unikając uderzenia które wymierzył mi Aoi , odskoczyłem w bok i poprawiłem Reitę, który nadal spał mi na rękach.
– Chcecie oglądać, wynocha do swoich apartamentów, ja chce zostać tu sam z Akirą, zrozumiano? – spojrzałem na nich groźnie i głową kiwnąłem w kierunku drzwi.
– Ale… – Ruki posmutniał i błagalnie pokazał w stronę telewizora.
– Sam, zrozumiano – ponownie powiedziałem, a oni tylko westchnęli i posłusznie wyszli.
– Chodźmy do mnie, nie przeszkadzajmy panu liderowi w posuwaniu Reity – zaproponował Uruha, a Yuu, oraz Takanori przystali na propozycję i skierowali się w stronę jego pokoju, trzaskając moimi drzwiami.
– Czyli oni byli pewni, że to ja jestem ten na górze? Ciekawe czemu? –powiedziałem sam do siebie.
– Może dlatego, że Reita jest mega uroczy i nikt by go o to nie posądził? – wyszeptał blondyn i otworzył jedno oczko, po czym uśmiechną się obejmując moją szyję.
– Spryciarzu wcale nie spałeś, prawda? Wredny, chciałeś, żeby cie wziąć na ręce – pogłaskałem go po główce i zachichotałem.
– W końcu powiedziałeś, że się mną zajmiesz, chciałem zobaczyć czy na pewno – przejechał palcem po moim policzku, a ja zadrżałem. Jego dotyk jest naprawdę przyjemny, niczym letnie promienie słońca łaskoczące moje ciało.
– ReiRei…? – cicho go zawołałem, a on spojrzał mi prosto w oczy. To trochę krępujące, ale dobra, jakoś wytrzymam.
– … kocham cie Reiciu – cicho szepnąłem do jego ucha i zamknąłem oczy bojąc się jego reakcji. Ludzi się nie powinno okłamywać, prawda? Nie chcę się bawić w Rukiego, któremu dosyć często wypśnie się jakieś kłamstewko. Po tym co zrobił mi Reiciak, naprawdę obudził we mnie jakieś uczucie, które kiełkowało w moim sercu jak przepiękny kwiat. Boję się tego jak zareaguję, ale naprawdę, to było potrzebne po to abym mógł spać spokojnie po nocach, wiedząc, że Rei wie o moim uczuciach. Otworzyłem lekko jedno oko, aby móc zobaczyć jaki ma wyraz twarzy. Zabawnie przekręcał głowę w bok, wyrazie rozbawiony. No jasne, że to było pewne. Tak miało być od początku. Tylko zabawa, nic poważnego.
– Ej Kaieczku spojrzyj na mnie – posłusznie wykonałem jego polecenie. W moich oczach widać było łzy, ale starałem się je ukryć, nie wiem czy się udało – Poczekaj, tylko nie płacz, czy naprawdę moja miłość, jest aż tak odrażająca, że zaczynasz płakać? – spytał nagle.
– Co? O co chodzi? – skołowany nie wiedziałem co mu odpowiedzieć, myślałem, że mi się przesłyszało, no bo on chyba wyznał mi swoja miłość?
– Zobacz to jest tak, że ja od pewnego czasu również chyba zacząłem coś do ciebie czuć i naprawdę daj mi szansę się wykazać, oraz pozwolić aby to uczucie mogło wzrosnąć w siłę i przepełnić mnie całego. Proszę cię… – mówiąc to uśmiechał się subtelnie, a jego oczy były wesołe. Taki śliczny i uroczy to chyba naprawdę potrafi być tylko Akira. No przecież mu nie odmówię, tak? Zakochałem się w nim po tym jak idealnie zaopiekował się moim ciałem i jednocześnie duszą. Nie da się tego wytłumaczyć, ale tak właśnie jest…
– Kocham cie Reiciuchu, nawet sobie nie wyobrażasz jak mocno – szepnąłem i podniosłem go wyżej, aby móc złożyć pocałunek na jego policzku.
– Ale obiecaj mi, że już nigdy nie będziesz dzielił łóżka z Rukim, okej?
– Wybacz, ale on się sam wpieprzył wtedy do mojego łóżeczka! Teraz nie będzie miał już jak tego zrobić, bo ty będziesz spał obok, prawda?
– Jasne Yutaka, tylko z tobą. Już na zawsze…

***

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz